„Dziwna wojna” – zabrakło zdecydowania i charakteru ( HaHard )

Czyli lecimy z moim komentarzem. Podejście trzecie. Ostatnio skończyło się +10, -40 (głosy). Tak to jest, kiedy człowiek naczyta się bzdur z gatunku historii alternatywnych dla osieroconych intelektów…

Oczywiście, że można było go powstrzymać.

Jeśli chodzi o możliwe scenariusze WWII i zawarty w nich los Polski uważam, że najlepszym z całej gamy ostatnimi laty generowanych i sprzedawanych potomkom analfabetów (mam na myśli głownie scenariusze dotyczące kolaboracji z Hitlerem z serii „Fellatio w warunkach dekapitacji. Dla opornych”. Przepraszam, brzmi jak złośliwość, ale to jest ważne – coś jak wciskanie babciom złaknionym pomocy i kontaktu z ludźmi garnków za 10k. Myślenie życzeniowe, ograniczona percepcja zbitego, pozbawionego elit narodu, projekcja wizji z marzeń sennych, Syndrom Sztokholmski. Wielki przegrany po kilku zapisanych kartach staje się wygranym. I idzie ramie w ramie z Niemcami, z tymi samymi Niemcami, którzy, wybaczcie, bili go i j%!@li przez 5 lat. Po wojnie wygranej w 5 dni. Sponsorem dzisiejszego odcinka jest cyfra 5. TAAADAAAA. Na waszych oczach z gówna rodzi się hegemon. Czy zatem życie na nizinie wschodnioeuropejskiej nie jest cudem? O Boże jakie to piękne. I potrzebny jest wyłącznie długopis! Będzie na jutro. Będzie pan zadowolony! A gumką wymażemy 6 milionów ofiar) scenariuszów z gatunku fantastyki historycznej, najbardziej realnym jest ten dotyczący ataku na Niemcy wspólnymi siłami Anglii i Francji. Francja miała z Polską sojusz o wzajemnej pomocy i była wręcz zobowiązana do takiego kroku (no ale), natomiast z Brytyjczykami sam sojusz był chyba bardzo zbliżony w swym zakresie, ale nie zawierał konwencji wojskowej. Poświęcając Polskę Francuzi finalnie sami zostali zostali najechani, zostali rozbici, upadli. Wówczas, we wrześniu 39′ ich atak na Niemcy był zarówno możliwy jak i mógłby być zdarzeniem decydującym i determinującym losy wojny, ponieważ siły francuskie na granicy z Niemcami były mniej więcej 4x większe niż siły niemieckie. Jeśli Francuzi zdecydowaliby się na atak szybciej i przeprowadzili go w pełnym spektrum przed wkroczeniem Stalina, do 15 dnia po wypowiedzeniu wojny Polsce, zgodnie z konwencją wojskowa (jednak skracając terminy), mógłby on bardzo skomplikować sytuację frontową Niemców, a być może doprowadziłby do rozstrzygnięcia wojny w pierwszych jej tygodniach. Anglicy, aż do desantu na Kontynent mogliby wspierać nas cokolwiek z powietrza i z morza, chociażby przecinając niemieckie szlaki transportowe (w jakimś zakresie to robili, trwała wojna morska, Anglia była potegą na morzach – nie będę jednak w to teraz brnął, bo nie ma takiej potrzeby). Jeżeli chodzi o mój stosunek do historii alternatywnej – od lat wypowiadam się w ten sposób w odniesieniu do wariantów generowanych przez Zychowicza, natomiast ostatnimi czasy ustaliłem, iż dr Leszek Moczulski jest tego samego zdania (a są tu ludzie, którzy wiedza kim dla polskiej historiografii, geopolityki i geostrategii jest Moczulski). Spróbuję odnaleźć ten scenariusz, następnie wrzucę go pod #historia, scenariusz przedstawiony przez Moczulskiego, czyli grę wojenną wprowadzająca do WWII zdecydowany atak FR/ UK na Niemcy – informacje o tym, że byłby to dla Hitlera zgubny scenariusz.

Raz jeszcze: Niemcy nie mieli dużych sił na granicy z Francją. A wojsk pancernych nie przerzuciliby w trymiga. Poza tym trzeba pamiętać, iż wówczas Polska jeszcze by żyła, walczyłaby jeszcze. Czyli? Czyli Niemcy musieliby toczyć wojnę na 2 fronty. Sądzę, że jest to scenariusz na ich porażkę (przy aktywnym wsparciu Polski i Francji przez Anglię to praktyczne pewne, Niemcy we wrześniu 39′ nie były Jeszce taką siłą jak w 40′ czy 41′).

Leszek Moczulski pisze o tym w książce „Wojna Polska 1939″, twierdzi, że gdyby nie nastąpił sowiecki atak, to polskie wojsko, realizując obronę w oparciu o wschodnie tereny II RP – mogło bronić się przynajmniej kilka miesięcy dłużej (gdyby ZSRR nie wkroczył wytrwalibyśmy od 2 tygodni [najniższe szacunki z jakimi się spotkałem] do kilku miesięcy dłużej [według Moczulskiego]). Co pozwala stawiać taką tezę? Fakt, iż na wschodzie przetrwały związki taktyczne, które były w relatywnie dobrej kondycji. Poza tym już po kilku tygodniach Niemcy zaczęli mieć problemy – pojawiły się problemy w siłach powietrznych, a konkretnie warunki atmosferyczne zaczęły się zmieniać na niekorzyść Luftwaffe, pojawiły się także kłopoty z logistyką – z zaopatrzeniem niemieckich sił pancernych w paliwo, także morale żołnierzy Wehrmachtu zaczęło słabnąć. A miejscem nadal trwającej obrony miało być przedmoście rumuńskie. (Dalsza część poniżej)